sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 1- "Nie rumień się"

Violetta
Mam na imię Violetta. Mam 16 lat i mieszkam z bratem- Federico. Jest taki kochany. Mogę z nim o wszystkim porozmawiać. Tata wyprowadził się do Esmeraldy, ale ja nadal wiem, że kocha Angie. Nie mam kolegów,ani koleżanek. Nie chodziłam do szkoły, tylko uczyła mnie moja ciocia Angeles ( Angie ). Ale teraz tata z nami nie mieszka, i Fede pozwolił mi chodzić do nijakiego Studia On Beat. Jutro są zapisy. Już napisałam piosenkę- Hoy Somos Mas. Byłam tam. Bardzo mi się tam podobało. Wszyscy cudownie śpiewali i tańczyli. 
- Violu! - usłyszałam z innego pokoju głos Federico
- Tak? 
- Chodź, poćwiczymy twoją piosenkę. 
- Dobrze. 

- Masz już słowa?
- Tak. - zaśpiewaliśmy

            Todo vuelve comenzar
            Juntos, sin mirar atrás
            Siente, sueña como yo
            Vive, tu destino es hoy

            Sabes, cuál es la verdad
            ¡Es el latido de tu corazón!
            ¡Sabes que lo puedes escuchar!
            ...¡Junto al mío!

- Bardzo ładna, założę się że będziesz tam najlepsza.

- A dlaczego ty tam nie chodzisz?
- Nie mam czasu.
- Ale jesteś świetny! 
- Nie wiem, pomyślę o tym.
Tydzień później-Violetta
Idę do Studia kogoś poznać, żebym nie czuła się samotna. W ręku miałam mój pamiętnik. Tak się zapatrzyłam w to całe Studio że mi pamiętnik upadł na ziemię. Chciałam go podnieść, lecz jakiś przystojniak zrobił to pierwszy. 
- Dziękuję- uśmiechnęłam się i poszłam dalej, ten złapał mnie za rękę. 
- Poczekaj. 
- Czego ode mnie chcesz? 
- Jak masz na imię?
- Violetta, ale o co ci chodzi? 

- O nic. Jesteś piękna.
- Dzię... - jakaś dziewczyna przyszła dumnie i mi przerwała
- Leon! Co to za dziewczyna? Nowa koleżanka? Tak? Jestem Ludmiła! 
- Cześć jestem Violetta. Masz ładne buty.
- No wiem, ma się ten gust! Kochanie! Ludmi i Leon sobie idą!- uderzyła mnie swoimi włosami,co za diva!
Taki chłopak zmarnowany przez jakąś Ludmiłę.

- Poznałaś już Leona? - podeszła do mnie jakaś dziewczyna z prostymi, ciemnymi włosami.
- Tak . I jakąś dziewczynę o blond włosach...
- To Ludmiła. Dziewczyna Leona. 
- Aha, żal mi go. Jest bardzo fajny, miły i kochany. 
- Miły to on jest ale przez Ludmiłę jest coraz gorszy.
- Mam na imię Violetta,a ty?
- Francesca. Ale mów mi Fran :3
- Ok Fran :)
- Ja muszę lecieć, na zajęcia, ale mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy.
- To do następnego :>
Obok mnie znów przeszedł Leon, tyle że smutny, bardzo smutny. 
- Leon, co się stało?
- Ludmiła ze mną zerwała dla jakiegoś Federico.
- Ale... Federico to mój brat! 
- No cóż. Lepiej trzymaj się od Ludmiły z daleka.
- Dziękuję za radę. Ale nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Może to i lepiej że nie jesteście razem, już nie będzie ciebie ranić. - TAK! Jest wolny! Co ja gadam? Nawet go nie znam...
- Posłuchaj, mógłbym się z twoim bratem umówić na takie tam męskie pogaduchy? 
- Dobra, zadzwonię do niego. 

- Halo?Fede?
- Tak to ja
- Posłuchaj, mój kolega chciałby się z tobą spotkać. 
- Dobra, może wpaść o  1830.  

-OK powiem mu! To pa!
- Viola czekaj! Jak ma na imię?
- Leon, Leon jakie masz nazwisko? - odpowiedział że Verdas- A na nazwisko ma Verdas. 

-Ok jesteś umówiony z moim bratem Fede ;) 
- Spoko :D
Godz 18:30.
Ktoś zapukał do drzwi. To najprawdopodobniej Leon. Otworzyłam i okazało się że moje przypuszczenia były prawidłowe. 

- Hej Leon. 
- Cześć Violu. - na przywitanie pocałował mnie w policzek. Nie spodziewałam się.
- Fede! Leon już jest!- Fede szybko zszedł i przywitał się z Leonem 
- Siema Leon! O czym chciałeś pogadać? Violetta, co tam stoisz? Przynieś nam soku! 
- Dobra dobra.
- Usiądź Leon. - powiedział Federico, po czym razem usiedli na kanapie. 
- Poczekaj moment, pójdę coś odłożyć do kuchni. 
Fede
Ta na pewno. Jak tknie Violette to skręcę mu nogi w precel! O... Mam ochotę na precle! 
Leon
Idę do Violetty. 
- Violetta... 
- O! Leon a ty nie z Federico? 
- Nie. Na chwilkę tu do ciebie przyszedłem. Bo chyba jesteś samotna. - popatrzyła mi w oczy,wnet wykrztusiłem coś z siebie, czuję że jestem taki romantyczny!- Nie rumień się. Przecież widzę. 
- Ale...
- Cii... 
----------------------------------------------------------------------------
Ciekawe co się tam wydarzyło!Tego dowiecie się jutro :D Bo mam jutro masę czasu więc dodam rozdział na 1000 % 
Komentarze mile widziane :D

Chapter 08- Niespodzianka niespodzianek ;)

Otworzyłam drzwi a przede mną stał Diego. To on? Jak ...Nie! Nie wierzę w to! To musi być jakiś głupi sen albo żart. O matko! Jak się rozstawaliśmy to jakoś mnie zrozumiał. Więc dlaczego mi to zrobił?
- Diego?
- Ymm... yyy... tak ! - powiedział.
- Co ty znowu odwalasz?! Gdzie jest Leon, no już wpuszczaj mnie ! - krzyczałam. Chciałam wyminąć Diego ale stało się coś, czego się nie spodziewałam... Marco mnie przytrzymał. - Marco co ty wyrabiasz ?! - wrzasnęłam wściekła.
- Violu spokojnie... - mówił.
- Ja ?! Spokojna ?! Leonowi może się coś stało a ty tu do mnie z takim czymś wyjeżdżasz ... - na początku krzyczałam ale z każdym słowem ściszałam ton i łzy coraz bardziej napływały mi do oczu. Nagle z domu doszedł do nas dźwięk pukania w ścianę... dziwne bo to nie było zwykłe pukanie tylko, był w nim jakiś rytm... . Coraz bardziej zaczynam się bać, o co tu do jasnej cholery chodzi ?! Diego popatrzył w stronę ściany z której wydobywał się dźwięk a potem na mnie.
- Wejdź ... - powiedział. Natychmiastowo z Marco weszliśmy do domu, pierwszym moim celem był ten pokój z którego wydobywało się to cholerne pukanie. Chwyciłam za klamkę i powoli otwierałam drzwi a tam zobaczyłam... Tam zobaczyłam romantyczną kolację, w tle leciała nastrojowa muzyka ... ktoś złapał mnie za ramię. Obróciłam się a za mną stał Leon. I że to on sam...
- Leon ... - szepnęłam i przytuliłam się do niego. Po paru długich sekundach oderwaliśmy sie od siebie, Leoś spojrzał mi w oczy.
- Płakałaś ? - zapytał zatroskany.
- Nie, nie... - odpowiedziałam.
- Violu, przecież widzę.... -szepnął.
- Oj no tylko troszeczkę. - powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
- No dobrze... tak więc czy miałaby pani ochotę zjeść ze mną tą oto kolację dla dwojga ? - zapytał śmiesznym głosem.
- Z panem... zawsze. - oznajmiłam. On uśmiechnął się szeroko, złapał moją rękę i pociągnął mnie w stronę stolika, odsunął mi krzesło, po czym sam usiadł na swoje miejsce. Nalał do kieliszków wina i poruszał zabawnie brwiami.
- Nałożyć ci ? -zapytał a ja przytaknęłam. Nałożył mi i sobie spaghetii, moje ulubione danie. - Pamiętałeś... . powiedziałam zachwycona. - A jak mogłoby być inaczej. - odpowiedział. Po zjedzeniu dania rozmawialiśmy a z minuty na minutę nasze krzesła przysuwaliśmy do siebie. W końcu byliśmy tak blisko siebie, że postanowiłam go przytulić. On bez słowa przytulił mnie do siebie mocniej, po czym pocałował mnie delikatnie w czoło. Czułam się taka bezpieczna przy nim... bezpieczna i kochana. Czułam jak powoli powieki mi sie zamykają i odpływam... odpływam do krainy Morfeusza.
-----------------------------------------------
Jak widzicie Diego już nie jest zakochany w Violi a Leon i Violetta są szczęśliwi razem. To ostatni rozdział. Tworzę nowe *_*
--
Ulvien + Nikola :3

czwartek, 7 listopada 2013

Lista + upominek

Robię listę fanów, ale czego... Może wy mi coś podsuniecie? Np. lista fanów Leonetty. Poza tym że ktoś będzie na tej liście , dostanie jeszcze mały upominek :) Jest 10 miejsc. Kto szybszy ten lepszy. Pierwsze 5 osób dostanie mały upominek. I jeszcze coś ważnego! Jeśli był jakiś konkurs na dedyki a ty odpowiedziałąś/eś to proszę, daj mi do tego linka to ja ci zrobię dedyk!
/Ulvien

18 lat później/ koniec i początek

Violetta
Przyszłam do naszego domu (Leona i mojego). Już biegnie! Moja córcia Emma ♥. Ma już 12 lat. Ona jest taka duża. Ja tak jak Leon pracuję w Studiu. Ja jestem od śpiewu a Leon od tańca. Ogółem to Leon też jest dyrektorem. Ale bardzo chciał prowadzić lekcje tańca. Nasza Emma uczy się w Studiu. Tworzyliśmy taką specjalną klasę z dziećmi o wieku 12 lat. Francesca ma córeczkę Jackie, jej mężem jest Marco. Dziecko ma jeszcze Ludmiła i Camila. Esmeralda 2 lata temu umarła na raka. Ale poza tym ja i Leon mieszkamy w San Francisco. Studio także tam jest. Po prostu zostało przeniesione. Bardzo nam się tam podoba. Chodź to głównie miasto takie bardziej gdzie są same bloki, my mieszkamy w domu jednorodzinnym. Mamy konia, Blanco. Mieliśmy pieska ale niestety zmarł ze starości. 
- Emma! Kochanie ty moje! A ty czemu nie w szkole??? - przywitałam się z nią, ale zauważyłam że ona miała piżamę.
- Źle się czułam. 
- Kochana ty się zawsze źle czujesz! Musisz zacząć uczęszczać na zajęcia! Chyba chcesz śpiewać i tańczyć jak mama! 
- Oj tak ale to nie moja wina.
- Taaa,nie ze mną te numery. A jak się źle czujesz to dalej, do łóżka! 
- Dobra dobra.
W ten moment wszedł Leon <3
-Leon cześć kochanie!- padłam mu w ramiona i pocałowałam
- Fuj! - powiedziała Emma pędząc do pokoju
- Leon wytłumacz mi dlaczego ona nie poszła do szkoły!
- Jak to nie poszła? 
- No nie poszła, myślałem że wiesz o tym. 
- Nie nic mi o tym nie wiadomo.
- EMMA!!! 
- TAK MAMO?
- CHODŹ NO TU!
- IDĘ!!!
Pogadaliśmy o tym, Emma przyznała się do winy i żyliśmy długo i szczęśliwie. Potem mieliśmy jeszcze 2 dzieci. 

---------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że takie krótkie ale nie mam czasu a mam wene na nowe opowiadania *_* 

Ulvien <3

niedziela, 20 października 2013

Chapter 07- tajemnicze porwanie

Violetta
Leon uśmiechał się i na nas patrzył.
- Moja kochana córeczko! - krzyknął nieznajomy
- Tata?!
- Tak, Violu!
- German! Dawno ciebie nie widziałem! - powiedział Leon
- Leon! Jak tam twoje dziecko i Lary?- zapytał się German
- Jakie dziecko?! - zapytałam zaskoczona
- Taki żart - powiedział German - jeśli się wystraszyłaś to przepraszam!
- Tato, Angie powiedziała mi że ciebie nie kocha !- powiedziałam , a on był smutny- i widzisz tato! Tak to jest z tym nabieraniem że można komuś przykrość sprawić!
- Dobrze, rozumiem, przepraszam.
Po paru godzinach gadania wszyscy ( oprócz taty ) poszli do domu. Ja w moim domu zastałam Fran, pooglądałyśmy razem film i było bardzo "fajnie" . Gdy Fran musiała iść próbowałam ją bez skutku zmusić na nockę. Niestety nie mogła więc tę noc spędzę sama. A gdzie jest tata? Byłam sama, nikogo nie było w domu. Obudziłam się o 3 w nocy. Ktoś się do mnie włamał :/ No więc ubrałam się i pobiegłam do domu Leona. Ubrałam się w stare ubrania, wyglądałam tak. Ubrałam się w rzeczy które nosiłam jak miałam pierwsze dni w Studiu (jeszcze) 21. Teraz to Studio On Beat, tyle się zmieniło. Ach ten Leon! Nie ma go w domu! Ale... są otwarte drzwi, może wejdę. Weszłam do pokoju, a tam była karteczka:
                                                                  Droga Violetto!
    Jeżeli to czytasz, to znaczy że już mnie nie zobaczysz. Napisałem szybko tę kartkę, więc mam nadzieję że się doczytasz. Ktoś mnie zabrał , podejrzewam że jestem na Ul. Cleo blok 5. m 191. Chyba to ten, którego znasz. Pamiętaj KOCHAM CIĘ! Nie wiem czy mnie...

Leon
Ten adres! To ten sam adres jaki dostałam w liście! Pojadę tam! Ale nie sama.
- Hej, Marco, chodziłeś kiedyś na Karate?- zadzwoniłam do Marco
- Tak, a co Violu?- odpowiedział zaspany 
- Jesteś mi potrzebny! Przyjedź samochodem pod dom Leona!
- Leona? A co ty tam o tej godzinie robisz? Dobra nieważne, zaraz tam będę ! - powiedział, rozłączając się. Niech szybko przyjedzie!

Czekałam 15 min, aż wreszcie przyjechał. 
- Pojedźmy tu!  Tutaj jest Leon!
Powiedziałam mu co się wydarzyło, aż pojechaliśmy tam i drzwi otworzył...
------------------------------------------------------------------------
1 kom- rozdział :3 
Wasza Ulvien :)

sobota, 19 października 2013

Chapter 06 - kłótnia i randka :3

Violetta
Otworzyłam drzwi, zastając w nich ... nikogo. Spojrzałam w dół, a tam był list. Zakumałam , dziś są walentynki. Jakieś bezsensowne zaloty. Co za ludzie! Nie mam czasu na takie rzeczy, ale przeczytam.
                                                    
Kochana Violetto!
Tęsknie  tobą, wiem że wróciłaś i nie mogę bez ciebie żyć. Proszę zadzwoń pod numer 896 421 *** , a jeśli nie może to przyjdź  do mnie. Oto mój adres: Ul. Cleo blok 5 m. 191. Kiedy dowiesz się, że to ode mnie pewnie będziesz zła. Ale wiedz że ciebie kocham, piękna i jeszcze będziesz moja!

Twój kochany ...

Co to w ogóle jest? Ci ludzie już się nudzą, ale zadzwonie tam, nie przyjdę bo to może być podpucha. 
- Co to jest Violu? - zapytał się Leon. Zapomniałam , że on tam w ogóle jest!
- A to? To jest list od... Fran! - powiedziałam na poczekaniu. 
- Od Fran? Nie mogła przyjść? Przecież... Dobra,a tak w ogóle to będziesz moją dziewczyną?
Tak po prosu? - pomyślałam. Tak szybko? Nie rozumiem! Ale ogółem go kocham więc co mi szkodzi?
- Tak Leon! - zastanowiłam się, myśląc, dobrze zrobiłam? 
- Tak się cieszę! Może wyskoczysz gdzieś ze mną jutro? Bo teraz muszę już iść. 
- Dobrze, jutro o ... 20? Leon poczekaj ! Miał zamiar wyjść.
- Co się stało?
- Ja nie chce sama , mogę iść do ciebie? Na noc? Proszę! - powiedziałam robiąc skruszoną minę.
- Dobra, niech ci będzie!
- Dziękuję :))) 

Dzień później; godz. 20:00

Od razu po nocy, jeszcze w osobnych pokojach rozstaliśmy się; Leon poszedł do siebie a ja przygotowywałam się do randki :) Byłam ubrana tak.
Na randce, jakto na randce byliśmy w romantycznym miejscu. Po 3 h spędzonych z Leonem podszedł do mnie i mnie znienacka pocałował jakiś chłopak. Nie kojarzę go. Odepchnęłam go i nakrzyczałam na niego. Leon powiedział że ma się ode mnie odwalić i chciał go uderzyć. Nie pozwoliłam mu, bo nie pochwalam przemocy! Rozumiem, że mnie broni i nie chce mnie stracić, ale bez przesady! Żeby używać przemocy? PRZESADA!

- Leon znasz go? 
- Violetta, to Diego. Nie pamiętasz go?
- Nie, ahaaa ten Diego już pamiętam,
- Violetta, będziesz moją żoną? - zapytał się Diego
- Porąbało cię psychopato?!! - odpowiedziałam
- Ja ... 
- A ja myślałam że nie jesteś głupi!
- Ale...
- Nie ma żadnego ale, zostaw mnie, bo ... Leon ci pokaże!
Po długiej kłótni, według mnie bezsensownej, Leon mnie pocałował ♥♥♥ Szedł jakiś facet koło mnie, powiedział VIOLETTA(!) przytulając mnie. Kto to był?

------------------------------------------------------------
tego dowiecie się jutro! Obiecuję wam, rozdział będzie ♥ Kocham WAS <3 Jeszcze tylko 3 dni i nowy sezon Violetty ♥♥♥♥♥♥

czwartek, 17 października 2013

Obiecanki Cacanki -_- I śmierć w dzień nauczyciela ;C

Dynka, obiecałaś mi że będziesz coś robiła na tym blogu, jestem delikatna i dałam ci więcej czasu. Masz czas do jutra do 15 00 żeby dodać cokolwiek, inaczej ciebie usuwam ... A poza tym nie mam weny na rozdział, macie jakieś pomysły?

ŚMIERĆ :CCCC W DZIEŃ NAUCZYCIELA
MAM FATALNĄ WIADOMOŚĆ! MÓJ NAUCZYCIEL OD HISTORII, PAN ANTONIEWICZ UMARŁ. NAUCZYCIELE SĄ ZAPŁAKANI, UCZNIOWIE JESZCZE BARDZIEJ.On poza tym że zapraszał na herbatkę, poświęcił całe życie szkole to jeszcze pisał wszystkie dyżury i dawał kartkówkę nam 5 razy poprawiać. Rozśmieszał nas, miał do nas dobre podejście i po prostu był najlepszy ! Ta szkoła bez niego jest bez sensu. On był taki kochany. Okazało sie że nasza nauczycielka od polskiego ( pani Świdzińska ) jego najlepsza przyjaciółka martwiła się o niego bo nie przychodził do szkoły, a on przychodził zawsze ( nawet w sob ). Pani Ś. wezwała policję, weszli do jego domu a on leżał nieżywy na podłodze. Pani Ś. podobno krzyczała na cały blok i piszczała i płakała i w ogóle. Oni znali się przed wspólnym pracowaniu. Czyli ponad 30 lat. Co byście zrobili gdybyście zobaczyli na własne oczy swojego przyjaciela nieżywego? To takie smutne, nie wierzę w to, że tego nauczyciela już nigdy nie zobaczę :(((